“Jakoś Niemcy zawsze traktowałem tranzytowo, a tu takie zjawiskowe widoki i klimatyczne miejsca!”. Nieodparty urok Meklemburgii-Pomorza Przedniego

Jeśli tak, jak wielu innym osobom Niemcy kojarzą się wam wyłącznie z autostradą, Berlinem lub kurortami narciarskimi, czas na poszerzenie horyzontów. Uwaga, będzie to materiał wysoce inspirujący do pakowania walizek i rezerwowania miejsc noclegowych. Zwłaszcza, jeśli obejrzycie klimatyczne zdjęcia opisywanych lokalizacji.

“Jakoś Niemcy zawsze traktowałem tranzytowo, a tu takie zjawiskowe widoki i klimatyczne miejsca!” - to wpis z Facebooka pod postem o Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Inny, bardziej intrygujący: “Gdy już przejedziecie Berlin, Niemcy zachwycą was przepięknymi krajobrazami”. No właśnie. Kto dotrze i zwiedzi Meklemburgię-Pomorze Przednie, tonie w zachwytach. Dlaczego?

Przyroda, która zapiera dech w piersiach

Bo ten region jest zachwycający pod względem przyrodniczym: znajdziecie tu Morze Bałtyckie i jego szerokie plaże, wapienne klify, rynnowe jeziora, pagórki, wzgórza, dolinki. To idylliczna kraina pełna wspaniałych i zróżnicowanych krajobrazów. Ten region to także 1900 km wybrzeża - z klifami i lazurową wodą, ale i białym piaskiem na plażach.
Zaledwie godzinę jazdy samochodem od Morza Bałtyckiego w kierunku południowym dociera się do kompleksu jezior i rzek. Na terenie Meklemburgii-Pomorza Przedniego w 1990 roku utworzono na wyspie Rugii najmniejszy park narodowy Niemiec - Park Narodowy Jasmund, prawdziwy hit jeśli chodzi o naturalne piękno. Chroni on pierwotne bukowe lasy oraz wapienne klify. Można go przemierzać pieszo, rowerami lub oglądać z poziomu wody podczas rejsu.

W tym landzie jest także Park Narodowy Vorpommersche Boddenlandschaft - największe w Europie Centralnej miejsce, w którym zatrzymują się i odpoczywają żurawie. Leśny Park Narodowy Müritz w sercu Pojezierza Meklemburskiego otacza Müritz, największe niemieckie jezioro śródlądowe. Jest ono mekką dla amatorów sportów wodnych. Po „Amazonii Północy” - jak nazywają to miejsce lokalne biura podróży - można podróżować kajakiem, odbywać rejsy żaglówką po jeziorze Müritz lub spędzić urlop na łodzi mieszkalnej.

fot. DZT/Francesco Carovillano

Na szlaku ceglanego gotyku

Mamy więc piękną naturalną scenerię. Ale nie tylko. Nieodparty urok mają w tym landzie także miasta, miasteczka, miejscowości uzdrowiskowe i rozrzucone między jeziorami wsie. Jak podkreślają fani Meklemburgii-Pomorza Przedniego, niezwykłe wrażenie robią: gotycka ceglana architektura świecka i sakralna, 200 zamków (Schwerin wygląda jak żywcem przeniesiony z bajek Disney’a), parków i magnackich siedzib. W oczy rzuca się również architektoniczna spójność zabudowy mieszkalnej, wkomponowanej w krajobraz ze smakiem i poszanowaniem dla natury.

Przez Meklemburgię-Pomorze Przednie wiedzie Europejski Szlak Zabytków Gotyku Ceglanego. Widać go w: Wismarze, Stralsundzie, Anklam, Neubrandenburgu, Rostocku i Greifswaldzie.
Ten land to dawne tereny NRD. Nie ma tu - co także podkreślają turyści, którzy je odwiedzili - wielu mieszkańców. Są to tereny raczej słabo zurbanizowane, miasta i wsie nie są zatłoczone. Dodatkowo tereny te nie od zawsze należały do Niemiec, ale wcześniej, do 1903 roku, były i szwedzkie, i duńskie. W tych miejscach nadal zresztą da się wyczuć ducha tych krajów.

Turystyka w rozkwicie, ale w Polsce Niemcy wciąż nieznane

Wiedzieliście, że - cytując za Wikipedią: “Niemcy są siódmym najczęściej odwiedzanym krajem na świecie; w 2015 roku kraj ten odwiedziło 34,972 mln. turystów. Pod względem przychodów z turystyki, w 2015 Niemcy zajęły ósme miejsce na świecie z wynikiem 36,867 mld dolarów”. Jeśli chodzi o Meklemburgię Pomorze-Przednie to w 2015 roku udało się jej przegonić lidera, czyli Bawarię. Region stał się najczęściej odwiedzanym w przypadku wypoczynku powyżej pięciu dni pobytu. Co jeszcze oprócz przyrody i gotyckich budowli i hanzeatyckich* i portowych miast przyciąga turystów?

fot. TZ Wismar/Dock 30

Duch dawnych uzdrowisk

Od kiedy w 1793 roku Wielki Książę Fryderyk Franciszek wybrał te okolice jako miejsce idealne na podreperowanie zdrowia, w regionie powstało 29 kurortów i uzdrowisk. Współcześnie na Wyspie Uznam jest najwięcej certyfikowanych hoteli wellness w skali Niemiec. Uzdrowiska mają niesamowitą, spójną i podobną architektonicznie zabudowę typową dla XIX-wiecznych Prus: białe budynki z balkonikami, werandami i wieżyczkami. Uzdrowiska takie jak Binz, Ahlbeck, Bansin powalają przepychem, klasą i blichtrem.

Dodatkowo w Binz znajduje się najdłuższe w Niemczech molo (ma 400 m). Warto zwiedzić także ciekawostkę - budowlę, która nigdy nie została ukończona, czyli kompleks Prora. W czasie drugiej wojny światowej było to uzdrowisko dla nazistów, którzy przebywali na wczasach. Ośrodek składa się z jednego budynku o imponującej długości, 4,5 km.

Sielsko na wyspie Uznam

Kto szuka spokoju i miejsc, w których spędzi bezproblemowe, rodzinne wakacje, powinien wybrać wyspę Uznam. Określana jest jako sielska i piękna, z widokami, którymi nie sposób się znudzić, klimatycznymi miasteczkami i wyborną kuchnią.

A skoro już przy jedzeniu jesteśmy, to trzeba wam wiedzieć, że Meklemburgia-Pomorze Przednie stoi rybami. Rybnymi zupami, śledziami, halibutami, tuńczykami. Kto jest miłośnikiem ryb na każdy sposób, ten poczuje się tu jak w raju. W Wismarze, ale i w każdym mniejszym miasteczku, znajdziecie ryby świeże, wędzone, panierowane, smażone. Ryby są mięsiste, wspaniale przygotowane, a bułki, z których przyrządza się następnie rybne kanapki, chrupiące. Ponoć nic nie smakuje tak, jak kanapka ze śledziem i jajkiem sadzonym jedzona w porcie przy plusku uderzających w burty łódek fal.
Nie sposób w jednym materiale wymienić wszystkich wartych zobaczenia atrakcji. Jest ich zbyt wiele, a żadnej nie chcielibyśmy pominąć. Jedyne, co możemy zrobić, to spróbować oddać klimat tego niezwykłego niemieckiego regionu.

fot. Janis Meyer/Staatsbad Norderney GmbH

Bliscy sąsiedzi

Kraj związkowy Meklemburgia-Pomorze Przednie graniczy na wschodzie z Polską. Z tym regionem współdzielimy dostęp do morza. Warto jednak przekonać się na własnej skórze, co odmiennego od znanych nam polskich widoków i smaków oferuje ten piękny niemiecki land.

*Hanza to związek miast handlowych Europy Północnej z czasów średniowiecza i początku ery nowożytnej. Miasta należące do związku wspierały się ekonomicznie, a niekiedy również militarnie, utrudniając pracę kupcom z miast nienależących do związku i stanowiąc istotną w tamtych czasach siłę polityczną.

Królewski Tron i raj dla rowerzystów leżą tylko 2 godziny drogi na zachód. Poznaj Rugię - perłę Bałtyku

Chcesz odpocząć za granicą, ale nie ruszać się za daleko? 2,5 godziny jazdy pociągiem od Świnoujścia znajdziesz miejsce, które zachwyci zarówno fanów historii, jak i entuzjastów wycieczek rowerowych. To Rugia - największa wyspa Niemiec.

Pięć najciekawszych przyrodniczych atrakcji Niemiec. Wśród nich perła Bawarii i najpiękniejsze jezioro

Wiele osób w Niemczech odwiedza głównie największe miasta. Polacy chętnie przyjeżdżają do Berlina, Hamburga, Monachium czy Kolonii. Ale warto czasem opuścić miejskie mury i udać się tam, gdzie gwar rozmów i szum samochodowych silników nie są tak donośnie – na łono natury. Szczególnie, że do Niemiec mamy przecież bardzo blisko. Aż żal nie skorzystać.

Wybraliśmy pięć atrakcji przyrodniczych w kraju naszych zachodnich sąsiadów, które musisz odwiedzić, jeśli czujesz, że przyszła pora, aby odetchnąć od miasta.

Park Narodowy Berchtesgaden

Leży w południowej Bawarii. Ma wszystko to, czego człowiek potrzebuje, aby całkowicie się zrelaksować. Górskie szczyty? Są. Zielone lasy? Jak najbardziej. Piękne jeziora? Ich również nie brakuje. Do dyspozycji turystów jest aż 260 kilometrów szlaków pieszych i tras do wspinaczki. Bardziej zaprawieni w boju piechurzy mogą wybrać się w góry na dłuższą wędrówkę.

Największą atrakcją parku jest jezioro Königssee. To słynne jezioro uważane jest za perłę Niemiec i często bywa nazywane najpiękniejszym w Alpach. Leży u stóp masywu górskiego Watzmann i zachwyca przejrzystą taflą wody – pobliskie szczyty wydają się przeglądać w jeziorze niczym w lustrze. Zachęcamy, aby wybrać się w rejs łodzią po jeziorze Königssee i zostawić za sobą wszystkie problemy. Warto także wjechać kolejką linową na szczyt Jenner.

Park narodowy świetnie sprawdza się również jako atrakcja dla osób, które poszukują mocniejszych wrażeń, np. paralotniarzy czy alpinistów. A jeśli znajdziecie się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, być może uda wam się zobaczyć dziko żyjące zwierzęta, np. świstaki lub drapieżne ptaki.

fot. DZT/Francois Thierens

Morze Wattowe

Miejsce, które bezwarunkowo trzeba zobaczyć podczas pobytu w Niemczech. Leży na obszarze aż trzech krajów: Niemiec, Danii i Holandii. Nazwa może być jednak myląca, ponieważ w rzeczywistości Morze Wattowe. nie jest morzem. Jest to teren, na którym co sześć godzin występują odpływy i przypływy, dzięki czemu odwiedzający mogą spacerować po morzu – obszar pokryty jest bardzo płytką taflą wody.

Dużą część Morza Wattowego stanowią tzw. watty. Są to szerokie równiny, które odsłaniają się w czasie odpływu. To właśnie po nich zwiedzający mogą chodzić, a nawet dojść pieszo ze stałego lądu do wysepek archipelagu Halligen. Wędrówki po wattach najlepiej odbywać pod okiem przewodnika, który dobrze zna te tereny i opowie o nich wszystko to, co chcielibyście wiedzieć. Podczas spaceru bądźcie czujni. Jest szansa, że uda wam się dojrzeć stado fok. W 2009 roku Morze Wattowe zostało wpisane na listę UNESCO.

Jeziora Brandenburgii

Brandenburgia położona jest tuż przy granicy z Polską. To na jej terenie znajduje się m.in. Poczdam, który jest zresztą stolicą tego kraju związkowego. Region może pochwalić się wspaniałymi jeziorami, które skupiają się na terenie parku krajobrazowego Jeziora Marchii Wkrzańskiej. Jest ich tam blisko 200, więc na pewno traficie nad takie, które spełni wasze oczekiwania.

Jeziora wyróżniają się czystą wodą, a przez park przebiegają liczne szlaki turystyczne – zarówno wodne, przez co kraina jest prawdziwym rajem dla kajakarzy, jak i piesze czy rowerowe. Tych pierwszych na terenie Marchii Wkrzańskiej jest ponad 100 kilometrów. Pieszych i rowerowych zaś – 600.

Jeden z nich to Uckermärker Landrunde, który został wyróżniony znakiem jakości. Oznacza to, że możecie spokojnie nim wędrować bez obaw, że się zgubicie. Jest bowiem bardzo dobrze oznaczony. Miłośnicy przyrody nie powinni odpuszczać sobie spaceru tą trasą. Szlak przebiega przez sam środek rezerwatu biosfery UNESCO. Pamiętajcie, że w jeziorach, które napotkacie na swojej drodze, można się kąpać.

fot. DZT/Dietmar Scherf

Las Turyński

Wciąż wam mało wędrówek? Wybierzcie się do Lasu Turyńskiego, który leży w Turyngii oraz częściowo w Bawarii. Jest pasmem górskim o długości około 150 kilometrów. Na jego obszarze możecie bez przeszkód spacerować górskimi ścieżkami lub zmierzyć się z trudnościami terenu, pokonując go na rowerze. Nie brakuje też amatorów nordic walking. Zimą z kolei wiele osób przyjeżdża do Lasu Turyńskiego, aby przemierzać górskie tereny na nartach. Szlaki są bardzo dobrze oznakowane, ryzyko zgubienia się jest więc minimalne.

Jeśli lubicie podziwiać krajobrazy (a te w Lesie Turyńskim są warte grzechu), waszej uwadze nie może umknąć Rennsteig. To najstarszy, długodystansowy szlak pieszy w Niemczech, ciągnie się na długości 170 kilometrów. Wybierając się na wycieczkę tą trasą, zobaczycie, jak wiele zróżnicowanych, przyrodniczych atrakcji skrywa w sobie Park Krajobrazowy Thuringer Wald (czyli właśnie Lasu Turyńskiego). Gdy już będziecie w Turyngii, nie możecie pominąć zamku Wartburg, na którym ukrywał się Martin Luter, czy pałacu Altenstein z przestronnym ogrodem.

fot. DZT/Günter Standl

Saksońska Szwajcaria

Saksońska Szwajcaria czy też Saska Szwajcaria to jedna z najbardziej znanych, ale też najpiękniejszych atrakcji przyrodniczych w Niemczech. W 2017 roku park narodowy był jedną z najchętniej odwiedzanych atrakcji turystycznych w kraju naszych zachodnich sąsiadów. Położona jest niedaleko Drezna w pobliżu granicy z Czechami. To doskonałe miejsce dla pasjonatów wspinaczki, pieszych wędrówek i przyrody.

O Saskiej Szwajcarii mówi się, że jest najbardziej zróżnicowaną ścianką wspinaczkową pod gołym niebem. Jeśli zaś chodzi o wycieczki, to szczególnie polecany jest Szlak Malarzy (po niemiecku Malerweg). Uważa się go za jeden z najpiękniejszych na terenie parku. Ma aż 112 kilometrów. Rowerzystom z kolei poleca się trasę Elberadweg, czyli szlak rowerowy wzdłuż Łaby.

Nie można zapomnieć o spektakularnie wyglądającym moście przy formacji skalnej Bastei. Nazwa oznacza „basztę” i nawiązuje do najdalej wysuniętej nad rzekę Łabę skały. Most jest jednym z najpopularniejszych punktów widokowych na terenie parku. Można stamtąd podziwiać między innymi twierdzę Königstein.

Mamy nadzieję, że teraz już nie macie wątpliwości, że Niemcy to nie tylko duże miasta. Wszystkie wspomniane atrakcje należą do prawdziwych przyrodniczych pereł tego kraju. A gwarantujemy wam, że to dopiero początek.

Bawaria - idealna na wyjazd dla całej rodziny

Marzeniem wielu dzieci jest podróż do bajkowego zamku. Spełnienie tego życzenia nie jest wcale takie trudne. Bawaria, w której nie brakuje tego typu atrakcji, znajduje się całkiem blisko i możemy tam wybrać się na rodzinne wakacje.

Największy kraj związkowy Niemiec przyciąga turystów przez cały rok. Zimą można wyjechać tam na narty, a wiosną i latem na wypoczynek w pięknym górskim otoczeniu. Poza tym Bawaria to świetny kierunek zarówno na weekendowe wypady, jak i na dłuższe wczasy. Co jeszcze decyduje o atrakcyjności tego rejonu Niemiec? Oto pięć powodów, dla których warto wybrać się tam na rodzinny wyjazd.

1. Bajkowe zamki

Jedną z najwspanialszych atrakcji Bawarii jest zamek Neuschwanstein. Przez cały rok miejsce to przyciąga tłumy zwiedzających. I nie ma w tym nic zaskakującego. Zamek wygląda jak budowla z bajki. Zrobi więc wrażenie nie tylko na dzieciach, ale i na dorosłych.

Zamek powstawał od 1869 roku na zlecenie króla bawarskiego Ludwika II Wittelsbacha. Miał być wyidealizowaną średniowieczną twierdzą rycerską. Jednak mimo rozmachu, który towarzyszył budowie, miała to być prywatna rezydencja króla, do której wstęp mają jedynie on i jego najbliżsi.

Jednak z biegiem lat zabytek stał się jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Niemiec. Rocznie odwiedza ją ponad milion osób. Duża część zwiedzających to dzieci, które marzą o zwiedzeniu bajkowego zamku. Co ciekawe, to właśnie na słynnej bawarskiej atrakcji wzorowali się architekci zamku Kopciuszka w Disneylandzie.

Jeśli zaplanujemy wizytę w Neuschwanstein, możemy to połączyć ze zwiedzaniem innej znanej atrakcji, która także znajduje się na terenie gminy Schwangau. To zamek Hohenschwangau zbudowany w pierwszej połowie XIX wieku na zlecenie króla Maksymiliana II Bawarskiego. Warto wybrać się tam ze względu na otaczające budowlę malownicze krajobrazy. To właśnie ten aspekt przekonał króla do budowy rezydencji w tym miejscu.

fot. DZT/Francesco Carovillano

2. Piękne Alpy

Alpy Bawarskie zachwycają przez cały rok. Zimą możemy przyjechać tu na narty. Z kolei wiosną i latem jest to idealne miejsce na górskie wyprawy.

Mimo że są to najwyższe góry w Niemczech, w rejonie tym możemy oddać się wędrówkom łagodnymi stokami, które sięgają 1200-1600 metrów nad poziomem morza. Tamtejsze trasy są nie tylko piękne, ale także bezpieczne i dobrze oznaczone. Gdy trzeba pokonać sporą wysokość, szerokie drogi na szlakach zamieniają się w schody. Jest to więc idealne miejsce na spacery górskie z dziećmi.

3. Malownicze jeziora

Krajobraz Bawarii tworzą także liczne jeziora podgórskie. To m.in. Jezioro Bodeńskie, które znajduje się na pograniczu trzech państw – Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Co ciekawe, jest pięć razy większe od największego zbiornika wodnego w Polsce!

Nie możemy zapominać, że w Bawarii znajduje się także najpiękniejsze jezioro Niemiec, czyli Königssee (znane także jako Jezioro Królewskie). Wielu z nas zna to miejsce z pocztówek, obrazków, czy puzzli. Zwykle uchwycony jest na nich motyw jeziora o szklistej wodzie, które otoczone jest przez Alpy i kościółki z cebulastymi kopułami. Wokół jeziora znajdziemy wiele pieszych szlaków. Kursują po nim także łódki. Na zwiedzanie tego miejsca warto więc poświęcić cały dzień.

fot. DZT/Francesco Carovillano


4. Ciekawe miasta

Bawaria to nie tylko piękna przyroda. W rejonie tym znajduje się wiele ciekawych miast. W trakcie wyjazdu warto oczywiście spędzić przynajmniej kilka godzin w stolicy regionu - Monachium. Miasto może pochwalić się dziesiątkami muzeów oraz olbrzymimi terenami zielonymi. Fani sportu nie mogą oczywiście przegapić możliwości zwiedzenia obiektów olimpijskich.

Kolejnym wartym polecania miejscem jest położony w północnej części Bawarii Bamberg. Miasto wyróżnia zabytkowa zabudowa. To jeden z najważniejszych powodów wpisania miejscowości w 1993 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Co ciekawe, miasteczko przetrwało II wojnę światową w nienaruszonym stanie.

Innym miejscem, które warto uwzględnić w swoich planach, jest położone w zachodniej części Bawarii Rothenburg ob der Tauber. Klimatyczne, średniowieczne miasteczko nazywane jest najpiękniejszą miejscowością Niemiec. Warto więc zawitać tam przynajmniej na kilka godzin i przekonać się, czy tytuł ten nie został nadany na wyrost.

5. Bliska odległość

Jednym z argumentów przemawiających za tym, by odwiedzić Bawarię, jest jej bliskość. To szczególnie ważne w przypadku rodzin z dziećmi, dla których wyprawy na drugi koniec świata są wymagające pod względem organizacyjnym.

Najszybsza będzie oczywiście podróż samolotem. Lot z Warszawy do stolicy Bawarii trwa około 1,5 godziny. Jednak dobrym wyborem (zwłaszcza gdy mieszkamy w zachodniej części Polski) jest podróż samochodem. Przemawia za tym to, że w Niemczech sieć autostrad jest bardzo rozwinięta. Poza tym dzięki temu łatwiej będzie nam przemieszczać się między różnymi atrakcjami i miejscowościami.

fot. DZT/Francesco Carovillano

5 najciekawszych atrakcji w Niemczech dla fanów motoryzacji: muzea VW, BMW, Audi, Porsche i Mercedes-Benz

Niemcy, ze względu na swoje tradycje motoryzacyjne, są świetnym miejscem do poznania kulis powstawania kultowych samochodów. Dodajcie do tego interaktywne wystawy i nowoczesną architekturę, a dostaniecie muzea motoryzacji na światowym poziomie.

Autostadt w Wolfsburgu

Położony w Dolnej Saksonii Wolfsburg to młode przemysłowe miasto. Polakom kojarzy się z miejscowym klubem piłkarskim VfL, którym grał swego czasu reprezentant Polski Jakub Błaszczykowski. To miasto jest także siedzibą koncernu motoryzacyjnego Volkswagen i wybudowanego na terenie przedsiębiorstwa miasta samochodowego, czyli Autostadt. Inwestycję, która kosztowała 400 mln euro i zajęła powierzchnię 28 hektarów, odwiedza co roku ponad 2 mln osób.

Miasto samochodów znajduje się nad Kanałem Śródlądowym, obok starych hal produkcyjnych i jest bardzo zróżnicowane pod względem architektonicznym. W Autostadt jest 16 różnej wielkości hal, w których umieszczono setki samochodów, ale także pawilony poświęcone osobno markom-córkom Volkswagena: Audi, Skodzie, Seatowi, Scanii, Bentleyowi czy Lamborghini. Wokół budynków stworzono oczka wodne, klomby, zasadzono drzewa i trawniki, które wzbogacają krajobraz.

W Autostadt można prześledzić historię motoryzacji - od pierwszego trycykla z 1888 roku, po najnowsze osiągnięcia technologiczne Lamborghini. Z bliska można przyjrzeć się zgromadzonym tam samochodom, a dzięki multimedialnym i interaktywnym wystawom poznać procesy technologiczne i ekonomiczne produkcji aut.
Ponieważ jest to rodzinny park edukacyjno-rozrywkowy, zadbano także o najmłodszych widzów: dzieci mają stworzone specjalnie dla siebie trasy zwiedzania, a na placu manewrowym (dzieci w wieku pięć lat plus) mogą zdać egzamin teoretyczny i praktyczny (w minigarbusach) na prawo jazdy. Na terenie Autostadt znajdują się także restauracje oraz hotel Ritz-Carlton. W miejscu tym odbywają się również koncerty muzyki poważnej, muzyki pop, a zimą wielką atrakcją jest jarmark bożonarodzeniowy z lodowiskiem.

fot. DZT/Saskia Wehler

Muzeum BMW w Monachium

Monachium na świecie kojarzy się - w zależności od zainteresowań - z klubem piłkarskim Bayern, festiwalem piwa Oktoberfest lub marką samochodową BMW. Siedziba tej ostatniej znajduje się w północnej części miasta koło Parku Olimpijskiego - kompleksu sportowego wybudowanego na igrzyska olimpijskie w 1972 roku. W zagłębiu BMW znajdują się trzy budynki:

- siedziba firmy mieszcząca się w czterocylindrowym budynku, który przypomina silnik;
- muzeum BMW w budynku wyglądającym jak pucharek, filiżanka lub - jak śmieją się niektórzy - miska na sałatkę (jej dach wypełnia okrągły znaczek - logo marki);
- centrum wystawowe, w którym można obejrzeć produkowane i dostępne modele BMW, Mini i Rolls-Royce’a. Tutaj także klienci mogą odebrać kupione auto.

W Muzeum BMW na 5 tysiącach kwadratowych metrów zgromadzono 125 eksponatów, pokazujących 100 lat historii firmy oraz jej plany na przyszłość. Przestrzeń uporządkowano według obszarów tematycznych, m.in.: marka BMW, sporty motorowe, motocykle, auta. Na poziomach -1 i -2 pokazano koncepty technologiczne i wystawy czasowe.
W centrum wystawowym BMW Welt zgromadzono także motocykle (w tym pierwszy wyprodukowany R32). Na niektóre z nich można wsiąść.

fot. Shutterstock


Muzeum Audi w Ingolstadt

Hasłem reklamowym Audi było kiedyś “Vorsprung durch Technik”, czyli przewaga dzięki technice. Zgodnie z tym sloganem, twórcom marki udało się wprowadzić jako pierwszym do masowej produkcji m.in. napęd na cztery koła w samochodzie osobowym, czy aluminiowe samonośne podwozie.

W muzeum Audi w Ingolstadt na 6 tysiącach metrów kwadratowych zgromadzono historyczne eksponaty oraz interaktywne prezentacje. W mierzącej 23 m wysokości szklanej wieży umieszczono wytwory Audi, DKW, Horch, Wanderer, NSK, ale także motocykle i rowery. Wszystkie pojazdy są w świetnym stanie technicznym, a na tabliczkach, które są przy nich ustawione możemy przeczytać ciekawostki na ich temat. Część eksponatów została wykupiona od prywatnych właścicieli i sprowadzona z różnych zakątków świata.

W muzeum Audi można obejrzeć, jak samochody są skonstruowane, a także na własne oczy porównać różnice w działaniu części wykonanych z różnych materiałów. Tutaj także zobaczycie na żywo pierwsze modele wyścigowe marki, które choć powstały w 1931 roku, wyglądają jak samochody z przyszłości.

Ciekawy jest także samochód podzielony na pół - jedna połowa jest gotowym pojazdem, a druga maszyną rozłożoną na setki warstw - dzięki temu widać dokładnie, z ilu elementów składa się na przykład tylna kanapa. Na dzieci czeka sekcja Audi Young&Fun, w której umieszczono m.in. symulatory jazdy. Możliwa jest także wycieczka po zakładzie produkcyjnym.

fot. Porsche AG

Muzeum Porsche w Stuttgarcie

Imponujący kompleks przy Porscheplatz to siedziba koncernu z muzeum marki. Działa tu także wypożyczalnia Porsche, dlatego w podziemnym garażu nikogo nie powinna zdziwić mnogość współcześnie dostępnych modeli marki. Wynajem Porsche 911 na jeden dzień (i zamknięcie się w przejechanych 500 km) to koszt 399 euro. Tańsza o 100 euro będzie przygoda w modelu Boxster 718.

Wśród opinii na temat muzeum najczęściej powtarzają się trzy określenia, że muzeum - podobnie jak samochody tej marki - robi wrażenie solidnego, ciekawego i minimalistycznego. Inni jako zaletę wymieniają bardzo przystępny sposób, w jaki - za pośrednictwem nagrań udostępnianych na wszechobecnych tabletach - wyjaśniono złożone kwestie techniczne i technologiczne. W okazałym budynku czuć ducha założyciela marki - Ferdynanda Porsche oraz legendę Porsche. Oprócz zwiedzania gotowej ekspozycji można się także - po uprzednim umówieniu - zapisać na wizytę w fabryce.

Sama ekspozycja to ponad 100 pojazdów i wiele małych eksponatów. Znajdziemy tu ikoniczne modele 550, 911 i 917 oraz robiące wrażenie modele historyczne: Austro-Dailmer ADS R “Sascha”, Type 64 z 1934 roku stworzony do ustanawiania rekordów prędkości oraz przepiękny Type 356 Roadster z 1948 roku.

fot. DZT/Leungmo

Muzeum Mercedes-Benz w Stuttgarcie

Zacznijmy od nowoczesnego, futurystycznego budynku, w którym znajduje się imponująca ekspozycja Muzeum Mercedes-Benz. Monumentalny gmach zaprojektowany przez holenderskiego architekta Bena van Berkela, ma prawie 17 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni wystawienniczej i dziewięć kondygnacji. Zgromadzono na nich ponad 160 pojazdów i ponad 1500 eksponatów pokazujących 125 lat historii motoryzacji z punktu widzenia Mercedesa. Są więc pierwsze samochody i pierwszy silnik o mocy 1 konia mechanicznego, samochody użytkowe i sportowe bolidy F1 oraz elektryczne auto o mocy 750 KM.

Ogromne wrażenie na zwiedzających robią zabytkowe modele samochodów sportowych - m.in. kultowy model 300 SL z drzwiami otwierającymi się do góry. Kto nie zna wszystkich historycznie wypuszczonych z fabryki Mercedesa pojazdów, może się zdziwić na widok kolorowego autobusu, który jeździł w latach sześćdziesiątych minionego wieku po Buenos Aires, prototypu z początku XIX wieku który stał się inspiracją dla stworzenia londyńskich piętrusów, czy całkiem współczesnej. śmieciarki. Ogromne wrażenie robi zarówno ekspozycja, jak i rozmachu wystawy.

Królewski Tron i raj dla rowerzystów leżą tylko 2 godziny drogi na zachód. Poznaj Rugię - perłę Bałtyku

Chcesz odpocząć za granicą, ale nie ruszać się za daleko? 2,5 godziny jazdy pociągiem od Świnoujścia znajdziesz miejsce, które zachwyci zarówno fanów historii, jak i entuzjastów wycieczek rowerowych. To Rugia - największa wyspa Niemiec.

Weekend czy urlop dwutygodniowy? Frankonia pełna atrakcji

Do Frankonii lepiej wybrać się na weekend czy zaplanować tam cały urlop? Której wersji byście nie wybrali, będzie ona świetnym pomysłem. Ale nie oszukujmy się, w dwa dni zobaczycie niewiele. Pozostanie niedosyt malowniczych miasteczek, wiosek, zamków. Z pewnością połkniecie haczyk i wrócicie tu później na długie wakacje.

Frankonia to fascynująca i malownicza kraina wzgórz i dolin. Znajdziecie tu mnóstwo średniowiecznych zamków, wiosek i nieco większych miasteczek. Kiedy zwiedza się kolejne pałace, podziwia bajeczne krajobrazy, odnosi się wrażenie, że czas się tu zatrzymał. Nie wierzycie? Koniecznie wybierzcie się tu chociaż na weekend.

Do Frankonii dojedziecie bez trudu. W gwoli ścisłości ten nieduży region leży nad Menem i znajduje się zaledwie 450 km od polskiej granicy. Jest oficjalnie częścią Bawarii, ale tak naprawdę niewiele go z nią łączy. Przed wiekami, w średniowieczu, Frankonia była jednym z pięciu księstw niemieckich. Tę niezależność i mocne osadzenie w historii czuć na każdym kroku. Co warto tu zobaczyć? Frankonia urzeka różnorodnością. To region winiarski, który posiada największe w Niemczech skupisko. browarów. A to wszystko w niesamowitej scenerii jurajskich skał i malowniczych, kolorowych miasteczek. Gdzie się wybrać? To zależy, ile możecie poświęcić czasu na tę podróż. Weekend? A może dwa tygodnie?

fot. DZT/Uwe Niklas

Frankonia na weekend - Norymberga

Frankonia to idealny pomysł na weekendowy city break. Bezsprzecznie wygrywa tu Norymberga. To drugie co do wielkości miasto Bawarii, w którym naprawdę jest co robić. Zapomnijcie o nudzie, koniecznie spakujcie wygodne buty i poczujcie klimat miasta.
Kiedyś Norymberga miała stać się „miastem idealnym”. Historia potoczyła się jednak inaczej i miasto zostało wielokrotnie zbombardowane przez wojska alianckie. Widać to na każdym kroku. Wojenną zawieruchę przetrwał w zasadzie tylko jeden budynek - Międzynarodowy Trybunał Wojskowy. Najsłynniejszą z jego sal wciąż można zwiedzać.

Ale Norymberga to nie tylko miasto przesiąknięte historią. To także kulturalna stolica Bawarii. Z miastem związany był Wit Stwosz, Albrecht Durer. To między innymi dla nich warto odwiedzić obowiązkową atrakcję Norymbergi - Germańskie Muzeum Narodowe. Muzeum liczy już 150 lat i jest zorganizowane w budynku-labiryncie. 25 tysięcy eksponatów można podziwiać na terenie gotyckiego kompleksu klasztornego. Naprawdę robi wrażenie. Oprócz dzieł Durera czy rzeźby wspomnianego Wita Stwosza zobaczycie tu między innymi autoportret Rembrandta.

fot. Germanisches Nationalmuseum Nürnberg/Janßen - Georg

Drugim wartym zobaczenia muzeum jest DB Museum. To atrakcja, która spodoba się i dzieciom, i dorosłym. Interaktywne, bardzo nowoczesne instalacje i wystawy powiedzą wam wiele o historii kolejnictwa.
Nie przepadacie za bieganiem po muzeach? Pamiętajcie, że Norymberga była jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast. Oczywiście do czasów wojny. Wszystko zostało odbudowane, jednak nie oszukujmy się, duch wieków ciemnych już dawno nie unosi się nad miastem. Norymberga jest nowoczesna i idzie z postępem. Jeśli chcecie zobaczyć prawdziwe średniowieczne miasto z zachowanymi, oryginalnymi zabytkami, wybierzcie się do Bambergu. To tylko godzina drogi od Norymbergi, więc idealnie wpasuje się w plany przedłużonego weekendu.

A wracając do odbudowanej po wojnie Norymbergi, warto oczywiście odwiedzić stare miasto. Znajdziecie tam choćby Handwerkerhof - miejsce, gdzie zrobimy niezapomniane zakupy; Hauptmarket - plac miejski z niesamowitym targowiskiem i gotyckim kościołem Frauenkirche; Cesarski Zamek Kaiserburg, który jest także najlepszym punktem widokowym w mieście. I na zakończenie, jeśli starczy wam czasu, najmniej oczywista atrakcja - teren zjazdów NSDAP. To aż jedenaście metrów kwadratowych, na których odbywały się defilady. Mieści się tu miedzy innymi Kongresshale - nigdy nieukończone, monstrualne sanktuarium partyjne. Robi wrażenie! A jeśli do tego wybierzecie się tu w okresie jarmarków bożonarodzeniowych – będziecie zachwyceni. Słynny jarmark Christkindelmarkt jest jednym z największych w Europie. Macie ochotę na więcej? Norymberga jest świetnym przedsmakiem tego, co czeka na was w całej Frankonii.

for. CTZ Nürnberg/Uwe Niklas

Frankonia na dwa tygodnie - po Norymberdze czas na winnice i trasy rowerowe

Jeśli macie więcej czasu, warto zostać w Norymberdze dłużej. Wybierzcie się też do wspomnianego pobliskiego Bambergu, w którym średniowieczny duch jest nadal obecny oraz do słynącego z muzyki Bayreuth (Opera Margrabiów, Festspielhaus Wagnera). Norymberga to naprawdę dobra baza wypadowa. Dodatkowo zwiedzicie wszystko na spokojnie, spędzicie w muzeach tyle czasu, ile naprawdę potrzebujecie, odwiedzicie lokalne knajpki i browary. A skoro jesteśmy już przy browarach, należy wspomnieć, że Frankończycy są szczególnie dumni ze swojego piwa.

Górna Frankonia to największe skupisko browarów w Niemczech. Przetrwała tu tradycja domowego wyrobu piwa (tak zwane ziogl). Wolicie inne alkohole? Przypominamy, że frankońskie białe wino jest znane na całym świecie! Jeśli więc zamierzacie spędzić we Frankonii urlop, pomyślcie o wędrówce śladem browarów lub winnic.

fot. Deutsches Weininstitut GmbH/Deutsches Weininstitut

Te drugie warto zwiedzać podczas Weinwanderung. To wydarzenie dosłownie tłumaczy się jako wędrówki z winem. To nie festiwal ani nie degustacja. Niewiele ma to też wspólnego z festiwalem wina. Stowarzyszenie winiarskie, różne winiarnie, mniejsi i więksi producenci win łączą siły, aby kilka razy w roku spędzić razem czas i popróbować najrozmaitszych win. Organizowane są spacery pośród winnic. Każdy uczestnik dostaje mapę, na której ma zaznaczone punkty, w których może odpocząć, napić się wina czy kupić pamiątki na jarmarkach. Stolicą winiarskiej Frankonii jest Würzburg (koniecznie znajdźcie czas by zwiedzić Rezydencję! Siedziba biskupów została wpisane na listę dziedzictwa UNESCO).

Na zakończenie dwutygodniowego urlopu we Frankonii warto wybrać się także na wycieczkę rowerową. Przez Frankonię przebiega jedna z lepszych tras rowerowych w całej Europie. Mainradweg, bo o niej mowa, liczy aż 600 km i biegnie wzdłuż Menu. Zaczyna się w okolicach Bayreuth, przechodzi przez średniowieczny Bamberg, Würzburg, Aschaffenburg, nowoczesny Frankfurt, a dochodzi aż do ujścia Menu do Renu, koło Moguncji. We Frankonii więc każdy znajdzie coś dla siebie. Nieważne, czy jesteśmy fanami muzeów, mamy ochotę poznać średniowieczne fortyfikacje, napić się dobrego wina lub piwa w światowym towarzystwie, czy chcemy aktywnie spędzić czas, pedałując na rowerze.

Kulinarna podróż przez Niemcy – zadziwi Cię różnorodność smaków. Zjedz trochę szprewaldzkich ogórków, spróbuj szparagów z Dolnej Saksonii lub wypij bembel heskiego cydru. Na deser tort szwarcwaldzki i marcepan z Lubeki

Niemcy to kraj, który słynie z produkcji kiełbas, piw czy knedli. Ale ma on do zaoferowania znacznie więcej dobroci kulinarnych. Dziś na tapecie kilka rarytasów z różnych regionów naszego zachodniego sąsiada. Koniecznie musicie ich spróbować, jeśli tylko przytrafi się wam taka okazja.

Ogórki szprewaldzkie

Spreewald to region położony we wschodniej części Niemiec. Pod względem upraw słynie z bardzo urodzajnych gleb, które szybko zostały wykorzystane do wysiewu ogórków. Ale nie tylko podłoże zapewniło ogórkom szprewaldzkim taki rozgłos. Sekret tkwi w ich smaku, który wywodzi się ze sposobu ich przygotowania i użytych składników. Podobno zmiana czasu ich kiszenia z tradycyjnych kilku tygodni do jednego dnia (poprzez podgrzanie do 70 stopni Celsjusza i dodanie sody kaustycznej), nie zmieniła ich smaku, a składniki, takie jak koper, melisa, bazylia, liście winorośli czy orzecha włoskiego, nadają im wyjątkowego, kwaśno-pikantnego smaku. Mogą być serwowane jako dodatek do dań albo jako samodzielna przekąska.

Z uwagi na to, że produkt ten posiada oznaczenia pochodzenia geograficznego produktów rolnych w Unii Europejskiej, jego wytwarzanie musi spełniać konkretne wymogi. Według nich, 70 procent składników, użytych w ogórkach szprewaldzkich, musi pochodzić z tego rejonu, a do słodzenia wykorzystywać można tylko sacharozę. Pozostałe wytyczne dotyczą między innymi kwasowości czy stopnia zasolenia. Warto więc poszukiwać słoików z oznaczeniem pochodzenia geograficznego, czyli niebieskim słoneczkiem z żółtą obwódką i napisem Protected Geographical Indication (PGI), dzięki temu będziecie mieli pewność, że raczycie się oryginalnymi szprewaldzkimi ogórkami.

fot. DZT/Jens Wegener

Szparagi z Dolnej Saksonii

Szparagi w Niemczech nazywane są białym złotem, głównie z uwagi na ich kolor, wykwintny smak i fakt, że Niemcy je po prostu uwielbiają. Świadczą o tym statystyki, bowiem rocznie zjadają ich średnio po 1,5 kg na głowę. Rejonem, na którym uprawia się ich najwięcej, bo ponad połowę zbiorów z całego kraju, jest Dolna Saksonia. Właśnie na terenie północnych Niemiec warunki podłoża są najbardziej korzystne do uprawy tych warzyw.

Mieszkańcy na potęgę wykorzystują fakt, że sezon na nie jest dość krótki, bo trwa od końca kwietnia do czerwca. W tym czasie organizowane są liczne festyny i targi, podczas których można kupić szparagi od lokalnych rolników. Powstał nawet Dolnosaksoński Szlak Szparagowy, który liczy aż 750 km, a także muzeum poświęcone tym warzywom i historii ich uprawy. W Niemczech najczęściej serwuje się je jako samodzielne danie, z dodatkiem sosu holenderskiego i lampki białego wina.

fot. DZT/Francesco Carovillano

Heski cydr

Hesja znajduje się w centralnej części Niemiec. To właśnie w tym regionie cydr jest wręcz ubóstwiany. Jest produkowany oczywiście z jabłek, których, szczególnie w okolicach Frankfurtu nad Menem, nie brakuje. Apfelwein, czyli w dosłownym tłumaczeniu „wino jabłkowe”, to napój niskoprocentowy o słodkawym i kwaskowym smaku. Aby żyć w zgodzie z tradycją, do picia heskiego cydru używa się specjalnego pękatego dzbanka z biało niebieskimi wzorami, o nazwie bembel.
Przełom XIX i XX wieku to we Frankfurcie okres intensywnej produkcji jabłkowego wina. Na terenie miasta znajdowało się wiele piwnic, gdzie go wytwarzano. Do tej pory pozostało około 60 procent tychże pomieszczeń. Fani heskiego cydru mogą udać się na wycieczkę po Frankfurcie nad Menem. Od 1977 roku bowiem otwarta jest specjalna turystyczna linia tramwajowa „Ebbelwei-Expreß”, która oferuje degustację tego trunku, jak i innych specjalności kulinarnych regionu.

for. DZT/Leungmo

Tort szwarcwaldzki

Inaczej zwany Tortem Czarny Las, to wypiek złożony z kilku czekoladowych biszkoptów przekładanych śmietankowym kremem i wiśniami. Niekiedy biszkopty nasączane są wiśniówką. Wierzch wypieku tradycyjnie pokryty jest rozetkami z bitej śmietany z wetkniętymi w nie wisienkami. Często też posypuje się jego środek i boki startą czekoladą. To deser najczęściej serwowany podczas urodzin czy imienin.
Istnieją pewne spory odnośnie do genezy tortu. Jedne źródła podają, że w regionie Szwarcwaldu (niem. Czarny Las) obowiązkowym jego składnikiem jest tradycyjny, mocny wiśniowy likier Schwarzwälder Kirsch (niem. Wiśnia Czarnego Lasu). Z kolei inne sugerują, że przepis powstał w cukierni mieszczącej się w miejscowości Tybinga, która niegdyś należała do okręgu Szwarcwaldu.
Nie będziemy dorzucać swoich trzech groszy do sporu i dorabiać teorii, skąd pochodzi jego nazwa. To, co ważne, to fakt, że deser ten zdecydowanie odbił swój ślad na kulinarnej mapie Niemiec. Każdy, kto będzie miał okazję, powinien go spróbować.

fot. DZT/Jens Wegener

Marcepan z Lubeki

To jeden z najlepszych marcepanów na całym świecie. Z kolei miasto Lubeka, położone w północnych Niemczech, uznaje się za stolicę tego wyrobu. Kilka wieków temu marcepan był dosyć powszechną słodyczą wśród najbogatszych ludzi, nie tylko na terenie Niemiec. Jednak to właśnie naszym sąsiadom zawdzięcza się udoskonalenie receptury i tworzenie po dziś dzień rozpoznawalnego na całym świecie wyrobu o wysokiej jakości.

W jego skład wchodzą oczywiście migdały, cukier i woda różana. Jeśli zaś chcielibyście poznać oryginalny przepis, jest to raczej niemożliwe. Znają go bowiem jedynie trzy osoby pracujące w słynnej fabryce Niederegger Marzipan, będącej spadkiem po twórcy lubeckiego marcepanu - Johannie Georgu Niedereggerze.
Nazwa tego wyrobu jest prawnie zastrzeżona, a produkcja musi spełniać konkretne warunki. Tylko marcepan, który został wyprodukowany i poddany finalnym obróbkom na terenie Lubeki, może być oznaczany oryginalnym tytułem. Podobnie jak ogórki szprewaldzkie, marcepan z Lubeki posiada oznaczenia pochodzenia geograficznego produktów rolnych w Unii Europejskiej (PGI).

Niemcy to nie tylko kiełbasa i piwo

Wspólnie przerobiliśmy w zasadzie pełny posiłek, od przekąski w postaci szprewaldzkich ogórków, przez dolnosaksońskie szparagi, podawane jako danie główne, cydr do popicia, a do tego nie jeden, a dwa znakomite desery – tort szwarcwaldzki i lubecki marcepan. Wspomniane wyroby to jedynie kropla w morzu tego, co nasi zachodni sąsiedzi mają do zaoferowania swoim kulinarnym turystom. Warto więc odsunąć na bok stereotypowe myślenie o niemieckiej golonce czy kiełbasach i zanurzyć w tradycyjnej kuchni poszczególnych miast i regionów. Naprawdę jest jeszcze wiele do odkrycia.

Poznaj niemieckie regiony winiarskie

Riesling to nie jedyny z rodzajów win, którymi uraczyć się można w Niemczech. Zapraszamy w podróż po winiarskich regionach Niemiec.

Hesja Reńska

Największym regionem enologicznym w Niemczech jest położona w ich centralnej Hesja Reńska (Rheinhessen). Obejmuje aż 26 tysięcy hektarów upraw winorośli, należących do ponad 400 winnic. Z uwagi na położenie, region jest wyjątkowo łagodnie traktowany przez pogodę, co, w połączeniu z odpowiednimi rodzajami gleb, stanowi idealne warunki do uprawy. Na terenie Hesji Reńskiej prym wiodą wina białe. Typowymi winami wytwarzanymi w tym rejonie są białe Rieslingi i Silvanery oraz czerwone Dornfeldery, Portugiesery czy Spätburgundery (czyli pinot noir).

Palatynat

To drugi co do wielkości region uprawy winorośli, zajmuje 23 tysiące hektarów. Jednocześnie jest to największy winiarski region w Niemczech pod względem produkcji wina czerwonego. Stanowi ona bowiem około 60 procent w stosunku do 40 procent produkcji wina białego. Jakie rodzaje wina są tam najpopularniejsze? Zdecydowanie Riesling, a zaraz za nim Weißburgunder i Grauburgunder. Jeśli zaś chodzi o wina czerwone, coraz chętniej wyrabia się tam Spätburgundery i Dornfeldery.
Największym świętem wina na świecie jest Wurstmarkt (w dosłownym tłumaczeniu „targ kiełbasiany”, choć z kiełbasą nie ma nic wspólnego) organizowany w Bad Dürkheim we wrześniu.

Jeśli chcecie poznać region warto wybrać się w kilkudniową podróż po Niemieckim Szlaku Wina (Deutsche Weinstraße). Szlak obejmuje trasę 85 kilometrów od miasta Bockenheim aż po granicę niemiecko-francuską i zahacza o 130 miejscowości winiarskich. W ostatnią niedzielę sierpnia, droga jest zamykana dla pojazdów, a wychodzą na nią turyści i miejscowi smakosze. Można więc obejrzeć lokalne winnice i uraczyć się wytwarzanym w nich trunkiem.

fot. Deutsches Weininstitut

Badenia

Czołową trójkę pod względem areału upraw winorośli w Niemczech zamyka region Badenii. Obejmuje niemal 16 tysięcy hektarów ziemi. Jest to jednocześnie najcieplejsza część kraju. Wyższa temperatura i większy poziom nasłonecznienia, a więc zdecydowanie łatwiejsze warunki uprawy winorośli sprawiły, iż wymaga się od win badeńskich nieco więcej niż od tych z innych regionów. Jakie wina produkuje się w regionie Badenii? To przede wszystkim Spätburgunder, który występuje zarówno w odmianie białej, różowej, jak i czerwonej. Połączenie tego szczepu wraz ze szczepem Grauburgunder tworzy tak zwane Badisch Rotgold, czyli Czerwone Złoto Badenii, regionalną chlubę winiarską. Poza Spätburgunderem, wytwarza się tu także takie wina jak Müller-Thurgau, Riesling, Weißburgunder, Silvaner czy Traminer.
Badenia to region oferujący wyjątkową ilość atrakcji wokół wina. Są to liczne szlaki enoturystyczne, uzdrowiska, a także lokalne imprezy. Przed przyjazdem w te okolice warto więc zapoznać się z ofertą lokalnych aktywności.


Region Mozeli

Region znajduje się pomiędzy trzema rzekami Mozelą, Sarą i Ruwerą. Jest kolejnym enologicznym rekordzistą, bowiem stanowi najstarszy region upraw winorośli w Niemczech. Powierzchnia uprawy winorośli to nieco poniżej dziewięciu tysięcy hektarów, z czego pięć hektarów zajmują winogrona pod Rieslinga. Z tego też powodu lokalni wytwórcy uważani są za mistrzów pod względem produkcji tego rodzaju wina. Słynie ono z wyjątkowej, delikatnej nuty smakowej, a jednocześnie niskiej zawartości alkoholu. Innym białym, winem wytwarzanym w regionie Mozeli, jest Rivaner, a także znany na tych terenach prawdopodobnie od tysiącleci Elbling. Wina czerwone produkowane w tym miejscu to, podobnie jak na terenie Palatynatu oraz Hesji Reńskiej, Spätburgunder i Dornfelder.

fot. DZT/Leungmo

Frankonia

Frankonia to kraina historyczna, znajdująca się na północy współczesnego kraju związkowego Bawaria. Stolicą winiarskiej części Frankonii jest miasto Würzburg. Dawna siedziba książąt-biskupów Rezydencja, została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To wspaniała architektura barokowa. Na terenie Frankonii często organizowane są wędrówki po winnicach, oczywiście połączone z degustacją. Kwintesencja enoturystyki!

Kilka rodzajów win produkowanych w tym regionie szczególnie się wyróżnia. Silvaner, który jest uznawany za lokalną perełkę, Müller-Thurgau to najczęściej występująca tam odmiana winorośli, a także biała odmiana Bacchus, czyli specjalność lokalnych winnic. Udział białych win w całościowej produkcji stanowi tam 80 procent, nic więc dziwnego, że te sztandarowe odmiany frankońskie to właśnie trunki białe. Charakterystyczny jest też kształt butelek frankońskich, to tzw. Bockbeutel.

fot. Deutsches Weininstitut GmbH

Słowniczek win niemieckich:

Bacchus – szczep wykorzystuje się głównie w produkcji białych win musujących
Dornfelder – ciemne wino często o posmaku śliwek, wiśni lub jagód
Elbling – jedna z najstarszych odmian winogron, wykorzystywana przeważnie do wyrobu lekkich win
Grauburgunder – klasyczna odmiana winogron, wino wytrawne
Müller-Thurgau – inaczej zwane Rivaner, lekkie i świeże wino wytrawne
Portugieser – wino czerwone, przeważnie o niższej zawartości alkoholu w porównaniu do innych czerwonych odmian
Silvaner – wino białe, głównie wytrawne, choć w niektórych regionach na bazie tych winogron produkuje się wina słodkie
Spätburgunder (czyli pinot noir) – jedna z najbardziej szlachetnych odmian czerwonych win
Riesling – najczęściej uprawiana w Niemczech odmiana winogron, a zatem i najbardziej reprezentatywna
Traminer – wino o charakterystycznym zapachu, szczególnie doceniane przez koneserów
Weißburgunder – wino wytrawne, lekko owocowe

Kiedyś uderzył tu meteoryt. Dziś to piękne miasteczko na Romantycznym Szlaku

Na pierwszy rzut oka niemieckie Nördlingen jest tylko i aż urokliwym miasteczkiem pełnym miejsc, w których czas się zatrzymał. Jednak gdy spojrzymy na nie z lotu ptaka, zobaczymy, czym się wyróżnia. Budowniczy miasta wpisali je idealnie w krater po uderzeniu meteorytu, który powstał ponad 14 milionów lat temu.