Czym się kierować planując rodzinną wycieczkę rowerową?

Planujesz rodzinną wycieczkę rowerową i szukasz cennych wskazówek, jak przygotować taką wyprawę? Idealnie trafiłeś – podpowiadamy, jakie trasy wybrać, co zabrać ze sobą w podróż i przede wszystkim, jak spędzić cudowny czas w gronie najbliższych.



Wycieczka rowerowa – jak się przygotować?

Na początku warto zastanowić się, co zabrać na taką wyprawę rowerową. Istotny jest w tym wypadku przemyślany zestaw ubrań. Nie od dzisiaj wiadomo, że najlepiej ubierać się na cebulkę, czyli kilkuwarstwowo. Kilka kompletów warstw pomoże nam ubrać się w sposób ciepły i jednocześnie pozwoli na swobodny dobór odzieży. Pora roku dla wyprawy rowerowej dodatkowo determinuje ilość i grubość zabieranych ze sobą ubrań.

Po drugie, przed wyprawą zawsze należy zadbać o wymagane ubezpieczenia. Zapewnia ono przede wszystkim bezpieczeństwo podczas podróży, jak i – nie ukrywajmy – spokój ducha podczas zwiedzania nowych miejsc. Jeśli wybieramy się na wyprawę poza kraj, trzeba pamiętać o dodatkowych wizach, paszportach i papierach.

Trzecią, równie ważnym aspektem takiej wycieczki rowerowej – jeśli nie najważniejszym! - jest sprawdzenie stanu technicznego roweru, który zabieramy ze sobą. Klocki hamulcowe, łańcuch, stan opon – powinny być w nienagannych stanie i świeżo po sprawdzeniu. Świetna zabawa to także bezpieczna zabawa, dlatego kondycja sprzętu jest równie ważna, co samego podróżujące.

fot. Shutterstock

Jaki rower wybrać?

Wybierany rower powinien być przede wszystkim sprawny i wygodny. To właśnie ten drugi aspekt staje się najważniejszy podczas dłuższych wycieczek rowerowych. Co wpływa na wygodę roweru? Właśnie jego geometria. Do trzech najważniejszych części w rowerze wycieczkowym zalicza się: dobre opony, wygodne siodełko oraz chwyty na kierownicy.

Taki rower powinno móc się także szybko naprawić. Warto, aby kolaż umiał dokonać podstawowych napraw. Niezwykle pomocne są także dobrze dobrane sakwy. To w nich będą przewożone ewentualne części zamienne, ubrania, sprzęt. To wszystko wpływa na masę roweru. Rzeczy w sakwach można także łatwo posegregować, chowając je w woreczki w różnych kolorach. Poszukiwania potrzebnych przyborów będą wtedy znacznie szybsze i na pewno zakończą się powodzeniem!

Wycieczki rowerowe po Polsce

Polska oferuje bardzo wiele ciekawych tras rowerowych, które nie do końca zostały jeszcze odkryte. Polska wschodnia zachwyca nie tylko kulturowo, ale także krajobrazowo. Wiedzą o tym wszyscy ci, którzy zdecydowali się na trasę szlakiem rowerowym Green Velo. Zachwyca ona przepięknymi widokami i liczy sobie blisko 2000km. Przechodzi on przez tereny aż pięciu województw: warmińsko-mazurskiego (ok. 420 km), podlaskiego (ok. 592 km), lubelskiego (ok. 351 km), podkarpackiego (ok. 428 km) i świętokrzyskiego (ok. 190 km).
W kontrze stoi Trasa Pojezierzy Zachodnich, która przechodzi między innymi przez Myślibórz, Drawsko Pomorskie, Złocieniec, Borne Sulinowo i Szczecinek do Białego Boru. Droga ta także zachwyca widokami, które można podziwiać na ponad 400km trasie.

Małopolska zachwyca szlakiem wokół Tatr. Liczy on sobie blisko 100km dróg z nawierzchnią asfaltową i szutrową, a dodatkowo zachwyca walorami przyrodniczymi, kulturowymi i historycznymi. To prawdziwa wyprawa, która na długo zostaje w pamięci. Po słowackiej stronie ma powstać kontynuacja ścieżki!
Rodzinne wycieczki rowerowe to wspaniała okazja, by wspólnie poznać nieznane uroki Polski i doświadczyć niesamowitej przygody. Przepiękne widoki, dobrze zaplanowana trasa, zebrany ekwipunek i jest się gotowym do drogi!

fot. Euregio/Ben Böhm-Treedimensions

Sposoby na aktywne spędzenie wakacji

Lato to idealna pora roku, by aktywnie spędzać czas wolny. Dzięki aktywnym formom wypoczynku, można nie tylko się zrelaksować czy oderwać od siedzącego trybu pracy za biurkiem, ale przede wszystkim poprawić swoją formę i zrzucić zbędne kilogramy. Oto najlepsze sposoby na aktywne spędzenie wakacji.

Aktywne spędzanie czasu staje się coraz bardziej popularne. Sport wpływa pozytywnie nie tylko na naszą sylwetkę, ale też zwiększa produkcję endorfin, a co za tym idzie, poprawia humor. W jaki sposób najlepiej więc spędzać długie letnie dni? Oczywiście aktywnie!

Postaw na rower

Jazda na rowerze to wspaniały pomysł na aktywny wypoczynek, który pozwala nie tylko spalać kalorie, ale też poznawać nowe krajobrazy i obcować z przyrodą. Planując letnie, rowerowe wycieczki warto zaplanować trasę, by dostosować trasę do swoich możliwości oraz uwzględnić atrakcyjne miejsca i widoki. Taka forma spędzania czasu będzie niezwykle przyjemna dla całej rodziny i dostarczy organizmowi samych korzyści. Wcale nie trzeba od razu rzucać się na głęboką wodę i stawiać na trudną trasę pełną podjazdów. Nawet rekreacyjna jazda na rowerze wpływa korzystnie na zdrowie i pozwala się odprężyć, a godzina spokojnej jazdy na rowerze to nawet 500 spalonych kalorii.

fot. DZT/Günter Standl

Wybierz się na spływ kajakowy

Spływ kajakowy jest świetnym pomysłem na letni wypad, który z pewnością dostarczy wielu wrażeń. Wybierając spływ kajakowy, można rozkoszować się nie tylko podziwiać przeróżne widoki, ale także popracować nad swoją kondycją. Co prawda, kajaki nie wydają się trudnym sportem, jednak podczas tej aktywności pracuje wiele mięśni, co wymaga sporego nakładu energii. Nawet jeśli nigdy nie pływałeś kajakiem, nie musisz się stresować - spływy kajakowe są przygotowane zarówno dla osób początkujących, jak i tych bardziej zaawansowanych. Najczęściej można również wybrać długość trasy tak, by odpowiadała ona naszym możliwościom. Z pewnością, kiedy raz spróbujesz, będziesz tylko odliczać czas do kolejnego spływu kajakowego.

Spędzaj czas na basenie

Nie ma chyba lepszej pory roku na spędzanie czasu nad basenem, niż lato. W wakacje warto postawić na basen otwarty, by w pełni korzystać ze słonecznej pogody. Pływanie oraz wszelkie aktywności wodne niosą mnóstwo pozytywów dla naszego organizmu - wzmacniają mięśnie, odciążają kręgosłup, spalają zbędne kalorie, a także modelują sylwetkę. Ponadto pływanie jest fantastyczną aktywnością dla wszystkich osób, które mają problemy ze stawami. Nie ma nic lepszego w upalne dni, niż chłodna woda w basenie.

fot. DZT/Günter Standl

Spróbuj trekkingu podczas urlopu w górach

Planujesz aktywny urlop? Postaw na trekking w górach! Trekking to nic innego, jak piesza turystyka, która zwykle odbywa się w warunkach górskich. Taki sposób spędzania wolnego czasu pozwoli wyrobić niezłą kondycję, a także dostarczy niesamowitych przeżyć. W zależności od rodzaju szlaku, można dostosować poziom trudności do swoich możliwości. Czego potrzebujemy, by dobrze przygotować się do tej wakacyjnej aktywności? Przede wszystkim dobrych butów przeznaczonych do trekkingu, plecaka, który pomieści niezbędne rzeczy, kurtki przeciwdeszczowej (w razie nagłej zmiany pogody) oraz specjalnych kijów trekkingowych. Później pozostaje ci już tylko radość z kolejnych zdobytych tras oraz ogromnej ilości spalonych kalorii.

5 powodów, dla których zechcesz jeździć na rowerze

Sezon wiosenno-letni to idealny czas, by przesiąść się na rower. Jazda na rowerze nie tylko wspomaga odchudzanie czy poprawia kondycję, ale ma także wiele innych zalet. Poznaj 5 powodów, które na zawsze przekonają cię do regularnego korzystania z roweru.

Zaledwie 30 minut rekreacyjnej jady na rowerze to aż 250 kalorii mniej. Jeśli natomiast zwiększysz tempo lub wybierzesz trasę pod górkę, spalisz jeszcze więcej! Oprócz tego, wyrzeźbisz mięśnie nóg i pośladków, zapewnisz sobie płaski brzuch i zadbasz o środowisko.

1. Utrata zbędnych kilogramów

Regularna jazda na rowerze to świetny sposób, by pozbyć się zbędnych kilogramów bez większego wysiłku. Podczas godzinnej jazdy na rowerze w umiarkowanym tempie, możemy bowiem spalić nawet 500 kcal – czyli tyle, ile podczas intensywnego treningu fitness. Liczbę spalanych kalorii oraz tempo odchudzania możesz przyspieszyć, wybierając nieco trudniejsze trasy, które spowodują znaczny wzrost tętna, dzięki czemu tkanka tłuszczowa zacznie spalać się szybciej.

fot. Visit Berlin/Philip Koschel

2. Wzmocnienie kręgosłupa, mięśni nóg, pośladków i brzucha

Siedzący tryb życia lub pracy towarzyszy większości z nas, a rower to znakomity sposób na wzmocnienie mięśni przykręgosłupowych oraz mięśni pleców. Ważne jednak, by pamiętać o dobrze ustawionym siodełku, gdyż zbyt wyprostowana sylwetka powoduje nadwerężenie kręgosłupa i może dać odwrotny skutek do zamierzonego. Oprócz tego, podczas jazdy na rowerze pracują łydki, mięśnie pośladków, ud oraz w pewnym stopniu mięśnie brzucha – zgrabna i wyrzeźbiona sylwetka gwarantowana.

3. Oszczędność czasu i pieniędzy

Niezależnie od tego, gdzie mieszkasz, jazda na rowerze pomoże ci zaoszczędzić mnóstwo czasu. Dzięki temu, że rowerem możesz poruszać się w miejscach, w które samochody czy inne środki komunikacji miejskiej nie mogą wjechać, możesz przemieszczać się znacznie szybciej, a mieszkając w dużym mieście unikniesz korków. Nie da się także ukryć, że paliwo lub bilety komunikacji miejskiej kosztują. Za to jazda na rowerze nie kosztuje nic! Wiosną i latem, kiedy pogoda dopisuje, możesz dojeżdżać do pracy rowerem, a za zaoszczędzone pieniądze możesz sprawić sobie prezent.

fot. DZT/Günter Standl

4. Wzmocnienie odporności

Nie jest tajemnicą, że regularna aktywność fizyczna poprawia odporność organizmu. Jazda na rowerze - nawet w te nieco chłodniejsze dni - może sprawić, że jesienią i zimą nie będziesz tak łatwo łapać przeziębień. Pamiętaj tylko, by podczas jazdy w chłodniejszej temperaturze odpowiednio się ubrać, na tzw. cebulkę, aby nie zmarznąć, ale także żeby za bardzo się nie przegrzać.

5. Dbanie o środowisko

Myślisz, że jedna osoba nic nie zmieni w kwestii poprawy kondycji naszej planety? Nic bardziej mylnego! Każdy człowiek może swoimi małymi zmianami zadbać o środowisko. Jeżdżąc rowerem, pozytywnie wpływasz na środowisko naturalne, nie zużywając paliw kopalnych i nie zatruwasz powietrza, które przyczynia się do powstawania trującego smogu. Wybierając rower jesteś eko i dbasz o naszą planetę, za co kolejne pokolenia ci podziękują.

Trekking to włóczęga. Trzeba pamiętać, że to odpoczynek, ale aktywny, a nie leżenie na plaży

Trekking to włóczęga. Trzeba pamiętać, że to odpoczynek, ale aktywny, a nie leżenie na plaży

- Kiedyś ludzie aż tak się nie przemieszczali, nie mieli też takich możliwości finansowych. Kilka lat temu prawdziwy trekking był dostępny dla małej grupy osób. I wtedy wiązał się z większymi przygotowaniami. Teraz jest wielka oferta turystyczna - mówi Magda Jończyk, która prowadzi trekking w Himalajach i zapewnia turystom całą logistykę.

Łukasz Jachimiak: Co to jest trekking? Ma pani swoją definicję?

Magda Jończyk: Trekking to dziwne słowo, niepolskie. A coraz bardziej modne. Anglojęzyczni rozróżniają trekking i hiking. Ten drugi to jednodniowa wędrówka - siedzimy sobie w jakiejś chatce, rano wychodzimy w góry, wieczorem wracamy. Natomiast trekking to włóczęga, bycie w trasie z plecakiem, przez co najmniej kilka dni. Coraz częściej o trekkingu mówi się w kontekście gór, chociaż można też go uprawiać na płaskowyżu czy nawet na pustyni. Coraz częściej jest to też skomercjonalizowane i proszę zauważyć, że w ofertach biur zawsze znajduje się słowo trekking. Ja dużo bardziej lubię słowo "wędrówka", bo lubię język polski.

Pani zajmuje się właśnie organizacją komercyjnych wypraw?
- Tak, w Himalajach. Prowadzę ludzi przez najwyższe góry, i zajmuję się całą logistyką.

Trekking staje się coraz bardziej popularny?
- Ludzie chcą korzystać z życia i coraz częściej doceniają przyrodę. Szukają pomysłu, jak z niej skorzystać. Dlatego masowo wędrujemy w Tatrach, a na rynku pojawia się wiele ofert z różnych biur proponujących wędrówki w odległych krajach. To oferty zorganizowanego trekkingu. Ludzie szukają większych przestrzeni, jeszcze większych przygód. Kiedyś podróże nie były takie dostępne jak teraz. Mniejsze były możliwości finansowe, trudniej było się przemieszczać. Kilkanaście lat temu prawdziwy trekking był dostępny dla małej grupy osób. I wtedy wiązał się z większymi przygotowaniami. Każdy sobie musiał wszystko zorganizować, zaplanować, mieć mapę i sprzęt. Teraz jest spora oferta turystyczna.

fot. Shutterstock

I teraz wygląda to tak, że turysta płaci i już nic nie robi, tylko jest prowadzony w umówione miejsce?

- Trochę tak. Ale trzeba pamiętać, że te wszystkie kilometry przechodzi się na własnych nogach. Kiedyś w Nepalu ludzie chodzili od jednej chaty będącej schronieniem dla pasterzy do następnej. Wtedy życie w Himalacjach toczyło się według rytmu, że latem chodziło się z bydłem w wyższe partie, bo tam było cieplej i zieleniły się zbocza. A zimą się wracało na dół do wiosek. Latem pasterze mieszkali w kamiennych chatach, a ludzie wędrujący w wyższe rejony gór po prostu się zatrzymywali w tych chatach. Teraz turystyka robi się sposobem na życie. Zauważono, że przyjeżdżają turyści, więc pobudowano dla nich domy, w których można spać. Infrastruktura jest coraz lepsza, jest coraz wygodniej.

W jakimkolwiek zakresie, choćby najbardziej podstawowym, robi pani szkolenia ludziom, którzy zapisują się na wyprawy trekkingowe czy to jest niepotrzebne?

- Szkolenia nie są niezbedne, nie jest potrzebne ani wiedza w zakresie orientacji w terenie, ani nie są potrzebne umiejętności poradzenia sobie w trudnych sytuacjach.

Ale korzystać z kijków do trekkingu chyba trzeba umieć? Hasło "trekking" pewnie każdy kojarzy sobie właśnie z tymi kijami?

- Kijki pomagają w wędrówce. Szczególnie podczas zejść z dużym obciążenem. Jeśli ktoś chodzi z kijkami, potrafi ich używać, zachęcam, aby zabrać. Jeśli ktoś nigdy kijów w rękach nie miał, nie upieram się. Sama z kijkami nie chodzę też dlatego, że jestem fotografką i ciągle mam przy sobie aparat. Ale zawsze na początku pytam ludzi czy chodzą z kijkami.

fot. Shutterstock

Kto wybiera się na duże wyprawy trekkingowe?

- To zazwyczaj ludzie, którzy są aktywni lub kiedyś wędrowali i teraz chcą do tego wrócić, bo na przykład odchowali dzieci i mogą sobie pozwolić na to, by wyjechać dalej i na dłużej. Albo są to ludzie około "trzydziestki", którzy mają już możliwości finansowe, a jeszcze nie mają większych zobowiązań. Ich historie są różne. Niektórzy już chodzą po górach, zobaczyli kawał świata, a inni zaczynają, od razu wybierając się na daleką wyprawę. Zawsze są to ludzie ciekawi świata. Rzeczywiście obrazek trekkingu mamy taki, że widzimy kogoś z dużym plecakiem na plecach i dwoma kijami, na których się podpiera.

Pani chodzi z takim plecakiem, spod którego ledwo panią widać?

- To nie ja. O ile to możliwe, staram się brać jak najmniej. Jeśli wiem, że na trasie jest schronienie, wiem, że dostanę jedzenie, mam w plecaku nie więcej niż 9-11 kg. Najcięższy jest śpiwór i rzeczy na chłód. Chodzę wysoko, na 5-6 tysięcy metrów, tam temperatury znacznie spadają, więc muszę być przygotowana.

Wróćmy do tych trekkingowców, którzy nigdy nie byli na żadnej wyprawie i nagle jadą w Himalaje. To na pewno dobry pomysł?

- Ważne jest, żeby ktoś miał jakiekolwiek przygotowanie, czyli żeby był aktywnym człowiekiem - biegającym, jeżdżącym na rowerze. Niestety, czasami zgłaszają się ludzie, którzy zupełnie nie mają takiego zapału. Nawet turystycznego. Spokojny trekking to tak naprawdę żaden wyczyn, to przecież nie wyprawa na cztery tysiące kilometrów. Znam ludzi, którzy wychodzą na taką wędrówkę i przez cały czas starają się być samowystarczalni. To jest zupełnie inny kaliber. Natomiast jak ktoś planuje wybrać zorganizowany wyjazd w Himalaje, Alpy czy w inne góry, to nie powinien mieć problemów, choć oczywiście nie będzie dobrze, jeśli taki ktoś wstanie z kanapy dopiero w ostatniej chwili przed wyjazdem.

fot. Shutterstock

Wtedy nie wytrzyma?

- W moich grupach zazwyczaj nic strasznego się nie dzieje, bo w Nepalu jest tak, że główny bagaż niosą tragarze, a turyści idą z małymi plecakami poruszając się ścieżkami. Czasami są dyskusje czy w takiej sytuacji ludzie przyjechali na prawdziwą wędrówkę, czy nie. Ja nie mam wątpliwości. Niezaprzeczalnie kilometry w poziomie i w pionie trzeba pokonać na własnych nogach. Ponadto, ja tego trekkingu nie uważam za czysto wyczynowy. Według mnie to jest połączenie walorów krajoznawczych z estetycznymi, to jest bycie blisko przyrody, to poznawanie nowej kultury. Czyli w sumie bogate przeżycia. Nie ma po co się skupiać na tym, żeby każdy nosił swój ciężki bagaż.

Czyli zostawia pani dowolność, nie przeszkadza pani, że niektórzy przyjeżdżają głównie po to, żeby zrobić zdjęcia i pochwalić się nimi?

- Motywacje są różne. Wygrywa jednak magia Himalajów. Ale wysokie góry mają swoje prawa. I tu nawet jak ktoś się przygotuje, chodząc wcześniej na treningi to i tak doświadczy wysokości. Ona nie będzie problemem w Tatrach, ale w Himalajach zawsze trzeba uważać. Dlatego m.in. prowadzimy dzienniczki samopoczucia i sprawdzam czy nic się niepokojąco nie zmienia, a trasy tak planuję, żeby wysokość zwiększała się nie więcej niż o 300-400 metrów z noclegu na nocleg.

Mimo wszystko chyba lepiej wybrać się na taką wyprawę będąc w miarę w dobrej kondycji?

- Zdecydowanie. Ludzie sobie nie zdają sprawy z tego, że wszystko co robią tuż przed wyjazdem odbije się na nich podczas wyprawy. Niektórzy pracują po godzinach, żeby wszystkie sprawy pozamykać przed urlopem i móc wyjechać. A potem się okazuje, że organizm jest tak zmęczony, że po kilku dniach daje sygnał, że to już koniec. Wtedy się łapie infekcje, pojawiają się dolegliwości górnych dróg oddechowych, które normalnie by się nie pojawiły, gorzej znoszą wysokość. Zazwyczaj jest tak, że jak ktoś mi na wyprawie zachoruje, to w końcu słyszę od niego "wiesz Magda, bo ja musiałem brać nocki, mało spałem". To się odbija. Ludzie myślą, że na trekkingu sobie odpoczną, a to jest wysiłek. Trzeba pamiętać, że to odpoczynek aktywny, a nie leżenie na plaży.

www.magdajonczyk.com
Magda Jończyk - podróżniczka, fotografka, przewodniczka i organizatorka trekkingów w Himalajach.